Po prostu to rozmasuj - 7 szkodliwych mitów

Po prostu to rozmasuj - 7 szkodliwych mitów

 mgr Filip Sawicki mgr Filip Sawicki16.11.20258 min czytania

„Po prostu to rozmasuj” i 7 innych szkodliwych mitów o bólu mięśni - dlaczego proste rozwiązania często nie działają?

Zapewne znasz ten scenariusz. Budzisz się rano z tępym bólem w dolnym odcinku pleców lub czujesz sztywność w karku, która nie pozwala Ci swobodnie odwrócić głowy, by sprawdzić martwe pole w lusterku samochodowym. W akcie desperacji pytasz znajomego lub szukasz porady w Internecie. Odpowiedź pada niemal natychmiast, z pewnością godną wyroczni: „Musisz to po prostu rozmasować”, „Pewnie Cię przewiało”, albo moje ulubione - „To już ten wiek, trzeba się przyzwyczaić”.

Bierzemy te rady do serca. Idziemy na masaż, smarujemy się maściami rozgrzewającymi, unikamy ruchu jak ognia, czekając, aż „samo przejdzie”. I czasem przechodzi. Ale czy na pewno? A może tylko cichnie, by za miesiąc uderzyć ze zdwojoną siłą?

W swojej praktyce gabinetowej każdego dnia spotykam pacjentów, którzy są ofiarami tych „prostych rozwiązań”. Przychodzą zrezygnowani, bo mimo stosowania się do potocznych mądrości, ból wraca jak bumerang. Dlaczego? Ponieważ większość powszechnych przekonań o bólu mięśniowym to mity, które zamiast leczyć, jedynie maskują problem lub, co gorsza, utrwalają błędne wzorce w Twoim ciele.

Postanowiłem zebrać 7 najczęściej powtarzanych mitów, z którymi rozprawiam się w gabinecie Physioner. Chcę, abyś zrozumiał mechanizmy rządzące Twoim ciałem. Wiedza to pierwszy krok do odzyskania kontroli - a przecież o to w tym wszystkim chodzi, byś to Ty sterował swoim ciałem, a nie ból Tobą.

Mit 1: „Boli? Musisz to mocno rozmasować”

To chyba najpowszechniejszy błąd myślowy. Czujemy napięcie w konkretnym punkcie - na przykład na szczycie barku - więc instynktownie chcemy ten punkt ucisnąć, rozbić, „zniszczyć”. Wychodzimy z założenia, że ból oznacza problem dokładnie w tym miejscu.

Tymczasem ciało jest znacznie sprytniejsze. Ból w danym mięśniu bardzo często jest tylko krzykiem o pomoc, a nie źródłem problemu. Wyobraź sobie, że w firmie jeden pracownik pracuje za trzech, bo pozostali są na urlopie. Ten pracownik w końcu zacznie krzyczeć ze zmęczenia (ból). Czy rozwiązaniem jest zwolnienie go lub nakrzyczenie na niego (bolesny masaż, igłowanie bez analizy)? Nie. Rozwiązaniem jest zagonienie do pracy tych, którzy leżą odłogiem.

W fizjoterapii nazywamy to kompensacją. Często bolący mięsień jest ofiarą, a nie sprawcą. Jest napięty, bo przejmuje funkcję innego, „leniwego” obszaru ciała, który utracił kontrolę motoryczną. Jeśli „rozluźnisz” jedyny mięsień, który trzyma Twoją stabilność (nawet jeśli robi to nieudolnie i boleśnie), Twój układ nerwowy może poczuć zagrożenie i następnego dnia spiąć go jeszcze mocniej. Masaż jest świetnym dodatkiem, ale bez znalezienia przyczyny (np. słabej stabilizacji tułowia), jest tylko leczeniem objawowym.

Image of referred pain patterns trigger points

Mit 2: „No pain, no gain” - rehabilitacja musi boleć

To szkodliwe dziedzictwo kulturystyki lat 80., które niestety przeniknęło do świata terapii. Wielu pacjentów uważa, że jeśli ćwiczenie nie sprawia bólu, to nie działa. Zaciskają zęby i „walczą” ze swoim ciałem.

Muszę to powiedzieć jasno: ból nie jest Twoim wrogiem, którego trzeba pokonać siłą. Ból to informacja. To system alarmowy. Jeśli wkładasz rękę do ognia, ból mówi: „Zabierz rękę, bo spłoniesz!”. Jeśli podczas ćwiczenia czujesz ostry ból, a mimo to kontynuujesz, uczysz swój układ nerwowy, że ruch jest niebezpieczny.

W Physioner wyznajemy zasadę, że proces naprawczy powinien odbywać się w strefie bezpieczeństwa. Nie chcemy traumatyzować tkanek. Chcemy im wytłumaczyć, że są bezpieczne. Trauma tkankowa przypomina traumę mentalną - wymaga czasu, spokoju i stopniowego oswajania z bodźcem, a nie agresywnej konfrontacji. Skuteczny trening funkcjonalny to taki, który jest wyzwaniem, ale nie torturą.

Mit 3: „Bolą Cię plecy? Musisz leżeć w łóżku”

Kiedyś lekarze przepisywali leżenie w łóżku na ból kręgosłupa. Dziś wiemy, że to jedna z najgorszych rzeczy, jakie możesz zrobić (chyba że mówimy o ostrym stanie zapalnym uniemożliwiającym wstanie, ale to skrajne przypadki).

Ruch to życie. Dosłownie. Twoje krążki międzykręgowe (dyski) nie mają własnego unaczynienia - odżywiają się poprzez dyfuzję, która zachodzi podczas ruchu. Kiedy się ruszasz, działasz jak pompa, wtłaczając do tkanek składniki odżywcze i odprowadzając metabolity. Leżenie w bezruchu to dla kręgosłupa powolne „duszenie się”.

Zamiast unieruchomienia, stosujemy strategię aktywnej regeneracji. Nawet spacer, delikatne ruchy miednicą czy proste ćwiczenia oddechowe są lepsze niż bezruch. Pamiętaj: Motion is Lotion (Ruch to smarowanie).

Mit 4: „To tylko zakwasy, trzeba je rozbiegać”

Tu musimy uporządkować terminologię. To, co potocznie nazywamy „zakwasami” (ból pojawiający się 24-48 godzin po wysiłku), to nie kwas mlekowy. Kwas mlekowy jest wypłukiwany z mięśni w ciągu godziny po treningu. Ten opóźniony ból to DOMS (Delayed Onset Muscle Soreness) - czyli mikrouszkodzenia włókien mięśniowych.

To naturalny etap budowania formy - niszczymy stare struktury, by nadbudować silniejsze. Jednak istnieje cienka granica między DOMS a przeciążeniem czy urazem. Ból potreningowy powinien być tępy, rozlany i symetryczny. Jeśli czujesz ostry, kłujący ból w jednym punkcie, który nasila się przy konkretnym ruchu - to nie są „zakwasy”. „Rozbieganie” takiego stanu może doprowadzić do poważniejszej kontuzji. Słuchaj swojego ciała - ono doskonale wie, kiedy prosi o odpoczynek, a kiedy o regeneracyjny rozruch.

Mit 5: „Mam wynik rezonansu, tu jest napisane, że mam przepuklinę - to wyrok”

Często pacjent wchodzi do gabinetu, kładzie na biurku opis rezonansu magnetycznego (MRI) i patrzy na mnie jak na sędziego, który ma odczytać wyrok. „L4-L5, przepuklina, ucisk na worek oponowy”. Brzmi groźnie, prawda?

Uwielbiam wtedy zadawać pytanie: „A czy ten rezonans Pana boli?”.

Badania obrazowe są wspaniałym narzędziem, ale są tylko zdjęciem struktury w danej chwili. Nie pokazują bólu, nie pokazują funkcji, nie pokazują człowieka. Badania naukowe dowodzą, że ogromny odsetek ludzi (nawet 60% po 40. roku życia!) ma zmiany zwyrodnieniowe i przepukliny kręgosłupa, nie odczuwając przy tym żadnego bólu.
Nie leczę opisu badania. Leczę Ciebie. Twoje objawy, Twoje ograniczenia, Twój sposób poruszania się. Zmiana w strukturze (jak siwe włosy czy zmarszczki na skórze) jest normalnym objawem upływu czasu. „Zmarszczki wewnątrz kręgosłupa” nie muszą boleć, jeśli Twoja biomechanika i kontrola motoryczna działają sprawnie. Nie traktuj opisu RTG czy RM jako samospełniającej się przepowiedni niepełnosprawności.

Mit 6: „To od przewiania” albo „To starość”

Jakże wygodnie jest zrzucić winę na czynniki zewnętrzne! Wiatr (przewianie) czy PESEL (starość) to idealni winowajcy, bo nie mamy na nich wpływu. Zdejmują z nas odpowiedzialność.

Prawda jest jednak często mniej romantyczna, a bardziej mechaniczna. To nie „przewianie” nagle zablokowało Ci szyję. To fakt, że przez ostatnie 3 lata spędzałeś 8 godzin dziennie z głową wysuniętą do monitora, osłabiając mięśnie głębokie szyi i przeciążając te powierzchowne. „Przewianie” było tylko kroplą, która przelała czarę goryczy - bodźcem termicznym dla skrajnie już napiętych i niedokrwionych tkanek.

Podobnie ze „starością”. Utrata zakresu ruchu i siły to często nie efekt starzenia się komórek, ale efekt nieużywania ciała. Organizm działa w trybie ekonomicznym - jeśli nie używasz zakresu ruchu w stawie biodrowym (bo tylko siedzisz), ciało uznaje go za zbędny i „zacementowuje”. To nie wiek, to brak odpowiedniej konserwacji maszyny, którą jesteś.

Mit 7: „Mam chore plecy, nie mogę ćwiczyć”

To najsmutniejszy mit ze wszystkich. Pacjenci boją się ruchu, bo kojarzą go z bólem. Wpadają w spiralę lęku: boli -> przestaję się ruszać -> mięśnie słabną -> stabilizacja się pogarsza -> boli jeszcze bardziej.

W Physioner wywracamy to myślenie do góry nogami: Ćwiczenie jest dla pacjenta, a nie pacjent dla ćwiczenia.
Jeśli nie możesz zrobić przysiadu, to nie znaczy, że masz nie ćwiczyć nóg. To znaczy, że musimy znaleźć taką wersję ćwiczenia (regresję), która będzie dla Ciebie bezpieczna i bezbolesna, a jednocześnie da bodziec do wzmocnienia. Może to być wstawanie z wysokiego krzesła, może napięcie izometryczne.
Rezygnacja z ruchu to poddanie się. Dopasowany trening funkcjonalny to lekarstwo. Nie chodzi o to, byś został akrobatą. Chodzi o to, byś mógł podnieść zakupy, bawić się z dzieckiem na dywanie czy zawiązać buty bez strachu, że „coś strzeli”.

Nowoczesne podejście: Model Biopsychospołeczny

Dlaczego te mity są tak trwałe? Bo opierają się na starym, mechanicznym modelu ciała: „część się zepsuła, trzeba ją naprawić młotkiem (masażem) lub wymienić”.
Współczesna medycyna i fizjoterapia, na której opieramy się w Physioner, patrzy na człowieka holistycznie. To tzw. model biopsychospołeczny.
Twój ból pleców to wypadkowa:

  1. Bio: Stanu tkanek, biomechaniki, siły mięśniowej.
  2. Psycho: Twojego stresu, lęku przed ruchem, przekonań na temat bólu (jeśli wierzysz, że jesteś „uszkodzony”, będzie bolało bardziej).
  3. Społeczny: Twojej pracy, stylu życia, relacji, braku czasu na regenerację.

Dlatego w gabinecie nie tylko „nastawiamy kręgi”. Rozmawiamy, edukujemy, tłumaczymy. Czasem wyjaśnienie pacjentowi, dlaczego boli (edukacja), działa silniej przeciwbólowo niż najlepsza terapia manualna, bo zdejmuje z układu nerwowego ogromny ciężar lęku.


Podsumowanie: Przejąć stery

Czytając ten tekst, być może zauważyłeś, że wiele z tych mitów dotyczyło także Ciebie. To dobrze. Świadomość to pierwszy krok do zmiany.

Twoje ciało to niesamowita, inteligentna machina, która ma potężne zdolności samoleczenia - pod warunkiem, że jej nie przeszkadzasz i dostarczasz odpowiednich bodźców. Przestań szukać „magicznej pigułki” czy cudownego masażu, który naprawi lata zaniedbań w jedną godzinę. Zamiast tego, zacznij słuchać sygnałów, które wysyła Ci organizm. Zrozum, że ból to komunikat, a nie wyrok.

W Physioner naszą misją jest nie tylko uwolnienie Cię od bólu, ale przede wszystkim danie Ci narzędzi do tego, byś sam potrafił o siebie zadbać. Chcemy, byś rozumiał swoje ciało, szanował jego granice, ale też odważnie je przesuwał poprzez mądry ruch.

Pamiętaj: Jesteś ekspertem od swojego życia, my jesteśmy przewodnikami po Twoim ciele. Razem możemy sprawić, że „po prostu to rozmasuj” zamieni się w „po prostu wiem, jak o siebie dbać”.

Co możesz zrobić teraz?

Zastanów się, czy w ostatnim tygodniu zrezygnowałeś z jakiejś aktywności z obawy o ból? Jeśli tak, spróbuj wykonać ten ruch w znacznie mniejszym zakresie lub wolniejszym tempie, obserwując reakcję ciała bez lęku. Jeśli potrzebujesz pomocy w odnalezieniu bezpiecznej ścieżki ruchu - wiesz, gdzie nas szukać.

 mgr Filip Sawicki

mgr Filip Sawicki

Z miłością do zawodu, z pasją do ludzi.

Fizjoterapeuta, przedsiębiorca, terapeuta NLP, prywatnie mąż i tata. Zajmuję się bólem i sprawiam, że już nie musi o sobie przypominać, wystarczy zaopiekować się człowiekiem.